Iwona Winiarek

Powrócił wcześniej niż powinien, lecz jednak do domu, z lekko zdegustowaną miną - bo tłumy ludzi przy wyciągach, wystające kamienie oraz brak słońca nie były tym, czego oczekiwał. Z mojej strony to nawet lepiej, rzekłabym nawet doskonale. Bartuś skorzystał jednak z sytuacji i przez kilka dni miał tatę tylko dla siebie - i wzajemnie. Muszę przyznać, że tata spełnił swoją rolę znakomicie i chociaż nie przyzna tego otwarcie (za duże ryzyko), to z pewnością mógłby się zająć synkiem i domem doskonale. Ja natomiast poczułam się jakoś tak nieswojo. Ponoć nikt tak dobrze nie zajmie się dzieckiem, jak matka … to chyba nie do końca prawda. Teraz prawo do racji w wychowaniu dziecka zmuszona jestem, chociaż nie czynię tego bez żalu, przyznać także mężowi a do błędów niestety sobie.

28 luty, 2007 Opublikował/a Iwona Winiarek | Pamiętnik | | Nie ma jeszcze komentarzy

No i wyjechał z samego rana mąż i ojciec, z uśmiechem od ucha do ucha, z nadzieją na obfity śnieg, siarczysty mróz i sprawne wyciągi narciarskie, zostawiając w Warszawie stres, codzienność, szarość poranków i oczywiście nas (poniekąd też troszkę zszarzałych) – ale co tam, gdy kota nie ma myszy harcują, wybierzemy się z więc z Bartkiem na spacer, porysujemy, najemy się słodyczy, zrobimy bałagan …  

17 luty, 2007 Opublikował/a Iwona Winiarek | Pamiętnik | | Nie ma jeszcze komentarzy