Iwona Winiarek

Trochę to moje pisanie zaniedbałam, szkoda bo dużo przez ten czas się zdarzyło- może stąd takie opóźnienie. Z wydarzeń warto opisać przynajmniej dwa, podobne w formie, z odczuciami natomiast troszkę inaczej. Lubię muzykę na żywo – koncerty, niekoniecznie tylko ulubionych ale jednak dobrze grających zespołów. Wybrałam się w związku z tym na dwa: Pearl Jam i Red Hot Chilli Peppers. Porównywać ich nie ma sensu, tym bardziej, że muzyka no i na pewno wykonawcy inni -takich porównań się po prostu nie robi. Nie wiem, który z koncertów bardziej mi się podobał, na oba moim zdaniem warto było pójść i cieszę się że miałam szansę je zobaczyć: na Pearl Jam – bo sentyment do zespołu mam ogromny, zawsze gdzieś w tle codzienności muzyka ich towarzyszyła mi od dawna, zespół legenda i taką dla mnie pozostał, klasę wykonawcy po prostu się czuło i z wielkim szacunkiem oglądałam koncert, pomimo dosyć kiepskiego nagłośnienia i niewielu efektów scenicznych. Bycie wśród fanów zespołu sprawiało mi ogromną satysfakcję, dodatkowo potęgowaną przez bardzo dobry kontakt zespołu z publicznością – cieszyłam się że przyjechali zagrać dla ludzi – a to nie jest takie znowu oczywiste. Dlaczego? Przykładem był koncert Red Hot..Bardzo dobrze przygotowany show, jakość brzmienia i nagłośnienia bez zarzutu, jednak brakowało mi poczucia że przyjechali tu dla ludzi. Może nie znam dobrze specyfiki zespołu, ale miałam wrażenie że to był tylko przystanek, przyjechali, zagrali pojechali, niby bez zarzutu ale z takim jakimś niedosytem wyjeżdżałam z Chorzowa. Mam nadzieję że kiedyś to jeszcze naprawią i że szybciej niż wcale. Wrażenia muzyczne odpokutowałam niewyspaniem i czasem spędzonym w samochodzie oczywiście z drobnymi wyrzutami sumienia, że mały Batuś został w Warszawie opuszczony na dwie noce przez żądnych wrażeń rodziców. Ale mam nadzieję że jak mały Bartuś będzie już Bartoszem to i on będzie kontynuował tradycję słuchania muzyki nie tylko z płyt, miło byłoby gdyby zabrał nas kiedyś ze sobą – może mało prawdopodobne, ale może … kiedyś – jak ładnie i z autorytetem będziemy się starzeć, a jak jeszcze zachowa podobną muzyczną wrażliwość – ach pomarzyć tylko…

4 lipiec, 2007 Opublikował/a Iwona Winiarek | Pamiętnik | | Nie ma jeszcze komentarzy